Jak Sokołowscy stali się Krzymowskimi

2014-08-05 11:13:04 (ost. akt: 2014-08-05 11:40:49)
Walki o wyzwolenie Wilna. Patrol żołnierzy Armii Krajowej i radzieckich na ulicy Wielkiej. Wkrótce potem zaczęły się areszty akowców.

Walki o wyzwolenie Wilna. Patrol żołnierzy Armii Krajowej i radzieckich na ulicy Wielkiej. Wkrótce potem zaczęły się areszty akowców.

Autor zdjęcia: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:19440712_soviet_and_ak_soldiers_vilnius.jpg

Mieszkający w Olsztynie Zygmunt Krzymowski pod Krawczunami uczestniczył w bitwie z wycofującymi się z Wilna Niemcami. W lipcu 1944 roku akowcy wyzwolili miasto, potem jednak zostali podstępnie aresztowani przez Armię Czerwoną.

— Głód, brak snu, a jak się siedzi wysoko na koniu, to nie ma się gdzie schować — po 70 latach o swoim udziale w operacji Ostra Brama Zygmunt Krzymowski z Olsztyna może mówić żartobliwie. W lipcu 1944 roku był żołnierzem zwiadu konnego I Brygady Wileńskiej AK. Na rocznicowe obchody do Wilna pojechał ze swoim młodszym bratem i towarzyszem broni Tadeuszem, a także Czesławem Sawiczem, kombatantem z IV Brygady Wileńskiej AK.

— W Wilnie na Rossie złożyliśmy kwiaty na grobie matki marszałka Piłsudskiego i pochowanego tam jego serca. Odwiedziliśmy też groby swoich bliskich. Potem byliśmy na Kolonii Wileńskiej, skąd podczas operacji Ostra Brama poszło główne uderzenie na miasto. Wprost stamtąd pojechaliśmy do Kalwarii Wileńskiej, gdzie spoczywają szczątki żołnierzy poległych pod Krawczunami — relacjonuje wyjazd Maciej Prażmo, prezes olsztyńskiego okręgu Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.


Operacja Ostra Brama rozpoczęła się 7 lipca 1944. Akowcy wyzwolili miasto, współdziałając z Armią Czerwoną. 13 lipca na wieży zamkowej zawisła biało-czerwona flaga. Bracia Krzymowscy uczestniczyli tego dnia w bitwie pod Krawczunami z wycofującymi się z Wilna Niemcami. Zginęło w niej około 80 akowców.


— Leżeli ułożeni jeden obok drugiego z czapkami na twarzy. Ponosiłem te czapki, szukając, gdzie leży mój brat. Nie było go ani wśród żywych, ani poległych, nie wiedziałem, co się stało. Potem okazało się, że w czasie walki koń został pod nim zabity, a on, spadając, doznał wstrząsu mózgu i stracił przytomność — opowiada Zygmunt Krzymowski, który w partyzantce miał pseudonim Pocisk. Młodszym bratem, późniejszym profesorem i rektorem ART, dziś honorowym obywatelem Olsztyna, szczęśliwie opiekował się do końca.

Kiedy 17 lipca 1944 roku Rosjanie podstępnie aresztowali zaproszonych na rozmowy dowódców wileńskiego AK z pułkownikiem Aleksandrem Krzyżanowskim "Wilkiem" na czele, a potem pod groźbą użycia siły rozbroili około 5 tysięcy partyzantów, bracia, stosując godne Zagłoby sztuczki (kryjówka na strychu szopy, udawanie pijanych), uciekli z obozu w Miednikach. Ukrywali się. Swoje prawdziwe nazwisko Sokołowski jeszcze w Wilnie zmienili na Krzymowski. 


Stanisław Brzozowski

Zobacz:
Śladami Mickiewicza
Zamek w Trokach
Życzę ci kochany synku, szczęśliwego życia
100 uśmiechów
Dzwony odprowadzały ich w ostatnią drogę



Komentarze (0)

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB